Idzie dwóch ludożerców (ojciec z synem) brzegiem morza i
zobaczyli kobietę. Syn na to:
- Tato, zobacz, może ją zjemy?
- Nieee.. stara i żylasta.
Idą więc dalej, a tu pojawiła się młoda dziewczyna,
zbudowana jak trzeba itd.
- Tato, zobacz, może tą zjemy?
A ojciec:
- Nie synku... Tą zabierzemy do domu a zjemy mamę!
- Tatusiu, dlaczego ty masz białą skórę, mama również ma
białą skórę, a ja mam czarną?
- Synku, ciesz się, że nie szczekasz, taka była balanga!
- Mamusiu, czy diabeł jest mężczyzną?
- Nie, jest o wiele gorszy od mężczyzny.
- A więc jest kobietą...
Mały Kazio podaje sprzedawczyni na targu słoiczek i prosi o
nalanie śmietany.
- Płacisz 2 zł - mówi sprzedawczyni, podając pełny słoik.
- Mamusia położyła pieniążki na dnie słoika...
- Mamusiu, czy to tatuś kupił to nowe futro?
- Syneczku, gdybym ja liczyła tylko na tatusia, to i ciebie by
na świecie nie było...
- Co trzeba zrobić, żeby iść do nieba? - pyta ksiądz na
lekcji religii.
Dzieci kolejno odpowiadają:
- Trzeba pomagać rodzicom!
- ... być dobrym!
- ... chodzić do kościoła!
A Kazio woła:
- Trzeba umrzeć!
Przybiega dzieciak na stację benzynową z kanistrem:
- Dziesięć litrów benzyny, szybko!
- Co jest? Pali się?
- Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa.
Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat
"Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta
dzieci:
- Aniu?
- Najbardziej kochamy naszą mamę, bo Matka jest tylko jedna.
- Bardzo ładnie.
W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta:
- Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli
na Małgosię, by z lodówki przyniosła trzy flaszki Wyborowej.
Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła:
- Matka! Jest tylko jedna!
- Mamo, choinka się pali! - woła Jasio z pokoju do matki zajętej
w kuchni.
- Choinka się świeci, a nie pali - poprawia matka.
Za chwilę chłopiec krzyczy:
- Mamo, mamo, firanki się świecą!
Przychodzi Jasio do apteki:
- Czy jest niesteta?
- Jaka niesteta?
- No przecież mówiła pani wczoraj niektórym ludziom
"Niestety nie ma".
- Jasiu, jak wygląda kaczka?
- Kaczka wygląda oczami.
Zdenerwowana kobieta biega po plaży z synkiem, aż w końcu
zwraca się do dziecka:
- Teraz przypomnij sobie, w którym miejscu byłeś, gdy zacząłeś
zakopywać tatusia.
- Pani wyrzuciła mnie z lekcji za minispódniczkę, umalowane
usta i manicure!
- Ja to bym jej powiedział!
- A myślisz, że ja jej nie powiedziałam?
Na lekcji biologii nauczycielka mówi:
- Pamiętajcie, dzieci, że nie wolno całować kotków ani piesków,
bo od tego mogą się przenosić różne groźne zarazki. A może
ktoś z was ma na to przykład?
Zgłasza się Jasio:
- Ja mam, proszę pani. Moja ciocia całowała raz kotka.
- I co?
- No i zdechł.
Mama Krzysia przeziębiła się.
- Niech pani wypije kieliszek wódki przed snem, na rozgrzanie.
Na pewno pomoże - poradziła jej życzliwa sąsiadka. Układając
Krzysia do snu, mama jak zwykle pocałowała go. Krzyś na to:
- Mamo, dlaczego wzięłaś perfumy taty?
W pewnej rodzince:
- Mamusiu, mam już 16 lat, czy mogę zacząć nosić stanik?
- Nie zawracaj mi teraz głowy Andrzejku.
- Jak ci się udało zachęcić uczniów, żeby nauczyli się na
pamięć tego wiersza Mickiewicza? - pyta nauczycielka
nauczycielki.
- Powiedziałam im, że jest to utwór disco polo.
Maluchy w przedszkolu:
- A mój wujek jest biskupem, i wszyscy mówią do niego
"ojcze"!
- A mój wujek jest kardynałem, i wszyscy mówią do niego
"eminencjo"!
- A mój wujek jest bardzo gruby i wszyscy mówią do niego
"O, Boże"!
- Tato! Patrz dźwiedź!
- NIEDŹWIEDŹ synku.
- A taki podobny!
Jasio do taty:
- Dziadek miał rację, że nie powinienem chodzić do nocnych
lokali, bo mógłbym zobaczyć tam coś niewłaściwego.
- A coś tam zobaczył?
- Dziadka!
Mama pyta Jasia:
- Jasiu, gdzie jest twoja złota rybka?
- W kieszeni, wziąłem ją na spacerek.
- Ciociu, czy wetknęłabyś nos w gniazdo szerszeni?
- Ależ Kaziu, co ci przychodzi do głowy?
- Bo mamusia mówiła, że ty wszędzie wtykasz nos!
- Kaziu, gdzie znajduje się Kanał Angielski?
- Nie wiem, panie profesorze, w naszym telewizorze go nie ma.
- O! tato, tam leci toperz!
- Nietoperz, synku.
- Jak nietoperz to co?
- Tata, kto to jest ta duża pani z marmuru? Tam na pomniku?
- To jest, synku, Dziewica Orleańska.
- A dlaczego Orleańska?
- Bo z Orleanu...
- A dlaczego Dziewica?
- Bo z marmuru...
Po długim niewidzeniu się, ciotka spotyka Marysię.
- Co słychać, Marysiu?
- Mamusia urodziła siostrzyczkę.
- Ale przecież wasz tatuś jest już od trzech lat za granicą!
- Tak, ale często pisze...
- Bolku, jak nazywał się Chrobry?
- Nie wiem.
- No, przecież tak jak ty!
- Nowak?!
- Kaziu, czy są jakieś zwierzęta, które nie słyszą?
- Owszem, panie profesorze, są i głuche...
- Moja siostra jest chora na szkarlatynę... - oznajmia Kazio w
szkole.
- To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - poleca
wychowawczyni.
Po dwóch tygodniach Kazio pojawia się na lekcjach.
- I co, siostra wyzdrowiała?- pyta się nauczycielka.
- Nie wiem, bo jeszcze nie pisała...
- A gdzie ona jest?
- W Niemczech...
- Czy lubisz recytować wierszyki? - pyta jeden z gości małej córeczki
państwa domu.
- Nie, ale mama zawsze mnie do tego zmusza, kiedy chce, żeby goście
wreszcie poszli do domu...
Rozmawia dwóch kolegów ze szkolnej ławy:
- Wiesz, wstyd mi za mojego ojca. To prawdziwy tchórz. Ile razy
mama wyjeżdża, on się boi i idzie spać do sąsiadki...
Nauczycielka pyta się dzieci, jakie zwierzęta mają w domu.
Uczniowie kolejno odpowiadają:
- Ja mam psa...
- Ja kota...
- U nas są rybki w akwarium...
Wreszcie zgłasza się Jasio:
- A my mamy kurczaka w zamrażarce...
Na przystanku autobusowym mały chłopiec trąca w nogę
starszego pana.
- Czy pan lubi lizaki?
- Nie.
- To proszę go na chwilę potrzymać, bo muszę zawiązać
sznurowadło.
Mała Zosia przedstawia się gościom:
- Jestem panna Zosia.
Po przyjęciu mama zwraca jej uwagę, że sześcioletnia
dziewczynka przedstawiając się mówi tylko: "Jestem
Zosia". Zosia zapamiętała to sobie i następnym razem
przedstawia się:
- Jestem Zosia, ale już nie panna...
Mama pyta się Jasia:
- Jasiu, jaki przedmiot w szkole najbardziej lubisz?
- Dzwonek, mamo.
Jasio i Małgosia na spacerze:
- Och, kochany, nie potrafię wysłowić tego uczucia, które
porusza moje wnętrze...
- Ze mną to samo. Nie powinniśmy byli popijać tych śliwek
browarem...
Przed lekcją pani mówi, że przyjedzie grupa Chińczyków i mówi
także do Jasia, aby ten siadł z tyłu i nie zadawał głupich
pytań.
Lekcja. Dzieci się pytają jak się żyje w Chinach...itp. Nagle
pewien Chińczyk podchodzi do Jasia i pyta się:
- Dlaczego nie zadajesz pytań?
- Bo jak zadam jakieś, to pan się zdenerwuje.
- Nie, na pewno nie, no dobra, wal.
Jasiu na to:
- Z ilu jest pan jajek?
Na to Chińczyk:
- No z czterech.
- Wiedziałem, bo z dwóch to nie byłby pan taki żółty...
Jasiu stoi przed komisją poborową i co chwila przeciera oczy.
- Panie doktorze, ja jestem bardzo krótkowidzący, prawie
niewidomy.
- Niewidomy?
- Tak jest. Czy pan doktor widzi ten hak na suficie, bo ja go
wcale nie widzę!
Pierwszoklasista szepce z przejęciem do nowo poznanej koleżanki:
- A ja wiem, co się robi, żeby mieć dzieci.
- A ja wiem - odpowiada koleżanka - co się robi, żeby ich nie
mieć.
Grzesiek wraca ze szkoły. Już od progu woła:
- Mamo! Dzisiaj na matematyce tylko ja odpowiedziałem pani na
pytanie!
- A o co pytała?
- Kto nie odrobił lekcji.
- Powiedz mi, Stasiu - zwraca się narzeczony siostry do jej
brata - czy podpatrujesz nas przez dziurkę od klucza, kiedy tu
siedzimy sami w pokoju?
- Tak, czasami - pada odpowiedz - ale rzadko, bo przeważnie robi
to mama i babcia.
Dziadek opowiada wnuczkowi bajkę.
- Był zamek, a w tym zamku same dziwy.
- Dziadku! To nie był zamek, to był burdel.
W pewnej szkole pani od polskiego próbuje nauczyć Jasia
poprawnej wymowy rozmaitych, pięknych słów polskich:
- Powiedz Jasiu "kura"? - prosi na lekcji.
- No, kura - mówi Jasiu.
- Nie mówi się "no, kura", tylko kura.
- No, "kura", przecież mówię - irytuje się Jasiu.
- Ale powiedz Jasiu "kura" bez tego "no" -
nalega pani - wtedy będzie poprawnie.
- "Kura"... - wzdycha Jasiu.
- No!... - polonistka wpisuje piątkę do dziennika.
- Kto cię nauczył takich słów?!
- Święty Mikołaj.
- Kto?
- Wczoraj jak wychodził z mojego pokoju po położeniu prezentu
uderzył się w szafę. I wtedy TO powiedział.
W szkole pani pyta się dzieci:
- Jasiu, co wiesz o Powstaniu Styczniowym?
- Jedni mówią, że było, inni że dopiero będzie...
- A ty Małgosiu?
- Ja tam nie wiem, ale tata się szykuje.
- Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo wczoraj umarł mój dziadek...
- Nie kłam, wczoraj widziałam twojego dziadka w oknie...
- Tatuś wystawił go przy oknie, bo listonosz szedł z rentą...
Masz tu 10 zł i idź do kina - mówi ojciec do syna w niedzielne
popołudnie.
- Nie chcę!
- Dlaczego? Przecież lubisz kino!
- Tak, ale jeszcze bardziej lubię być jedynakiem...
Zagadnęła Małgosia Jasia:
- Jasiu wyruchaj mnie!
- No nieeeee....
- Jasiu, wyruchaj mnie pliiiiis!
- Nnnnoo.. Nie!
- Jasiu, kur**, wyruchaj mnie!!
- Noooo, ok.
Jaś spuścił spodnie w dół, stanął na środku pokoju i mówi
do Małgosi:
- A tera skocz na mnie!
Małgosia wzięła solidny rozbieg, a Jaś w ostatniej chwili
odskoczył w bok i Małgosia przyp*** w ścianę. Jaś na to:
- Hyhy, ale cię wyruchałem!
Na lekcji dzieci mówiły jakie znają waluty. Jasiu powiedział,
że zna "razy".
- Nie ma takiej waluty Jasiu - upiera się pani.
- Jest, bo jak siostra wróciła z wycieczki do Turcji, to ojciec
ją zapytał ile dała za ten sweterek, a ona powiedziała, że
dwa razy.
- Mamo, chłopcy zaczynają mnie podrywać!
- W jaki sposób, córeczko?
- Rzucają we mnie kamieniami....
Pani na poczcie zobaczyła jak Jasiu wrzucał list bez znaczka do
Św. Mikołaja. Jako, że list bez znaczka nie miał szansy dojść
nigdzie, więc z koleżankami stwierdziły, że przeczytają. Jak
postanowiły tak zrobiły, no i czytają:
"Drogi Święty Mikołaju.
Piszę do Ciebie ten list, ale pewnie i tak nie dojdzie, bo nie
stać mnie nawet na znaczek. Pochodzę z bardzo biednej rodziny i
nie stać nas nawet na jedzenie. Ale zawsze marzyłem Św. Mikołaju,
żeby dostać pod choinkę narty, łyżwy i kombinezon
narciarski, i piszę ten list bo może tym razem stanie się cud
i spełnią się moje marzenia..."
Panie z poczty przeczytały, wzruszyły się losem Jasia, i
postanowiły zrobić mu niespodziankę, i kupić mu prezenty pod
choinkę. Jak postanowiły, tak zrobiły. Uzbierały trochę
pieniędzy i kupiły Jasiowi narty i łyżwy, ale brakło im
pieniędzy na kombinezon narciarski. Trudno, wysłały Jasiowi
taki prezent jaki miały. Za jakiś czas ta sama pani z poczty
patrzy a Jasiu znowu idzie z listem bez znaczka, do Św. Mikołaja,
więc znowu wzięła list i z koleżankami czyta:
"Drogi Święty Mikołaju.
Dziękuję Ci bardzo za wspaniałe prezenty. Dziękuję za narty,
łyżwy i ten kombinezon którego nie dostałem, ale który na
pewno wysłałeś. Nie przejmuj się Św. Mikołaju, to nie twoja
wina. Ja wiem, po prostu te kur** z poczty go wzięły...".
Do pewnej rodziny przyjechali goście. Wszyscy siedzą przy
stole, a tu wchodzi synek gospodarzy i na cały głos mówi:
- Mamo, a mi się chce sikać!
- To idź się wysikaj, ale na drugi raz mów, że ci się chce
gwizdać.
Przychodzi później:
- Mamo, mi się chce gwizdać!
- To idź sobie pogwizdać.
W nocy synek śpi z dziadkiem, który o niczym nie wie. Dziecko
budzi się w środku nocy i mówi:
- Dziadku, mi się chce gwizdać!
- Nie wolno teraz gwizdać, bo jest noc.
- Ale mi się naprawdę chce gwizdać!
- Nie wolno, bo wszystkich pobudzisz.
- Ale ja już nie mogę!
- To zagwizdaj mi tak po cichutku i do ucha.
Pani zadała dzieciom ułożenie zdań z użyciem słowa
'Prawdopodobnie'. Dzieci napisały historyjki typu: 'idzie zima,
prawdopodobnie spadnie śnieg'. Jasio oczywiście wymyślił coś
innego:
- 'Moja starsza siostra bierze lekcje fortepianu. Ostatnio, jak
przyszedł do niej nauczyciel, ona zdjęła majtki, on rozpiął
spodnie. Prawdopodobnie nasrają do fortepianu.'
Jasio w szkole strasznie klął, czym gorszył wszystkich w
klasie. Pewnego razu pani powiedziała, że jeżeli dziewczynki
usłyszą jak Jasio mówi coś 'brzydkiego' to mają wyjść.
Jasio wchodzi do klasy i mówi:
- Dziewczyny, tam na górce burdel budują!
Wszystkie dziewczyny uciekają z klasy.
- Hej, kur*y gdzie lecicie? Tam dopiero fundamenty stoją! -
krzyczy Jasio.
Stoi mały Jasio na przystanku i czeka na tramwaj. Obok stoi
elegancka paniusia. Nagle zawiał wiatr i poderwał jej spódnicę
do góry. Złapała, szybko opuściła na dół i mówi do Jasia:
- Mam refleks, chłopczyku, prawda?
- Nie wiem jak pani, ale my na to mówimy ci*a.
Nauczycielka pyta ucznia:
- Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole?
- Bo dwa dni temu siedziałem w parku na ławce, a pani
przechodziła z koleżanką. Za wami szło dwóch facetów, którzy
mówili: 'Ja będę rąbał tą z prawej, a ty tą z lewej!'. No
i myślałem, że pani nie żyje.
Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło.
- Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę.
- A za co?!
- Pani pyta: 'Ile to jest 6 razy 4'. No to powiedziałem, że 24.
I dostałem piątkę. 'A ile to jest 4 razy 6' - ona mnie zapytała.
- A dyć to jeden ch*j! - mówi ojciec.
- No właśnie, tak samo jej powiedziałem.
- Jasiu, twoja siostra jest taka śliczna... Jak mi przyniesiesz
pukiel jej włosów to dam ci na loda.
- A co pan mi da jak ostrzygę ją do zera?
Pani w szkole pyta Jasia:
- Powiedz mi kto to był: Mickiewicz, Słowacki, Norwid?
- Nie wiem. A czy pani, wie kto to był Zyga, Chudy i Kazek?
- Nie wiem - odpowiada zdziwiona nauczycielka.
- To co mnie pani swoją bandą straszy?
- Jasiu, masz dziś bardzo dobrze odrobione zadanie - mówi
nauczycielka - Czy jesteś pewien, że twojemu tacie nikt nie
pomagał?
Dwoje maluchów zagląda przez dziurkę od klucza do sypialni
rodziców. Chłopiec mówi do siostry:
- Co za paskudztwo, a nam to w nosie nie pozwalają podłubać...
List z wakacji:
Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i
odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie.
P.S.
Co to jest epidemia?
- Mamo! Mamo! - krzyczy synek na podwórku.
Matka wychyla się z okna:
- Czego?!
- Bo Tomek nie chce wierzyć, że masz zeza...
Lekcja. Jasiu siedzi w klasie i nagle krzyczy do pani:
- Proszę pani. Ten co siedzi tam z tyłu, spierdział się!
- Jasiu. Nie mówi się 'spierdział' tylko 'złamał powietrze'.
Po chwili Jasiu znowu krzyczy do pani:
- Proszę pani. Ten co przedtem złamał powietrze, znowu się
spierdział!
Przychodzi Jasio do sklepu mięsnego:
- Ma pani mózg?
- Nie.
- No i dlatego pani tak głupio wygląda!
Nauczyciel kazał Jasiowi napisać 100 razy: "Nie będę mówił
TY do nauczyciela."
Na drugi dzień Jasio przyniósł zeszyt, w którym to zdanie było
napisane 200 razy.
- Dlaczego napisałeś 200 razy? Kazałem tylko 100...
- Żeby ci zrobić przyjemność, bo cię lubię stary!
- Tatusiu widziałem jak nasz sąsiad gonił ruszający z
przystanku autobus...
- I co?
- Poszczułem go naszym Burkiem i zdążył...
Pani zadała dzieciom temat wypracowania - 'Jak wyobrażam sobie
pracę dyrektora?'.
Wszystkie dzieci piszą, tylko Jaś siedzi bezczynnie założywszy
ręce.
- Czemu Jasiu nie piszesz ? - pyta się nauczycielka.
- Czekam na sekretarkę.
Jaś i Małgosia idą na spacer w kierunku lasu. Jaś jest milczący
i nachmurzony, a Małgosia cały czas szczebiocze jak wróbelek.
Weszli między drzewa.
- Małgośka, dupy dasz? - pyta rzeczowo Jaś.
- Ot figlarz, prosił, prosił i wyprosił...
Na lekcji plastyki pani zadała dzieciom abstrakcyjny temat:
panikę. Dzieci się mozolą rysując sceny pożarów, terroru
itp. Tylko Jasiu siedzi beztroski. Narysował dużą, czerwoną
kropkę.
- Co to ma być?
- Panika.
- Dlaczego?
- Moja siostra każdego miesiąca stawiała w kalendarzu taką
kropkę. W tym miesiącu nie postawiła. Żeby pani widziała,
jaka w domu była panika...
- Powtórzmy tabliczkę mnożenia - mówi ojciec do syna - na
pewno wiesz, że dwa razy dwa jest cztery, a ile to będzie sześć
razy siedem?
- Tato, dlaczego ty zawsze rezerwujesz dla siebie łatwiejsze
przykłady?!
- O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu
- Właśnie przed pół godziną zatelefonowała do ciebie do
pracy...
- A teraz co robi?
- Jeszcze z tobą rozmawia...
Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Milo
ojciec zauważa:
- No i widzisz, córeczko, do czego doprowadza obgryzanie
paznokci?
Mama pyta się swego synka:
- Kaziu, jak się czujesz w szkole?
- Jak na komisariacie: ciągle mnie wypytują, a ja o niczym nie
wiem.
Po przyjeździe ze wczasów, mamusia sadza Jasia na stołeczek i
pyta się go:
- Powiedz Jasiu. Co robił tatuś jak mamusia była na wczasach?
- No wiesz. Przychodziła tu taka ciocia.
- No i co, co?
- No wiesz. Tatuś ją sadzał na stołeczku, zdejmował jej płaszczyk,
bluzeczkę.
- No i co jeszcze Jasiu, co? (Jasiu zaczyna się wiercić na stołeczku).
- Zdejmował jej majteczki, staniczek. I robili coś. Nie wiem
jak to się nazywa, ale to co ty z wujkiem jak tatuś był na
wczasach.
- Tato, dlaczego pies sąsiadów już nie szczeka?
- Nie pyskuj smarkaczu, jedz co ci przygotowałem!
Rozmowa w przedszkolu:
- Skąd się wziąłeś na świecie?
- Mama mówi, że bocian mnie rzucił w kapustę.
- Aaa, to dlatego jesteś głąbem.
Pani pyta Jasia w szkole:
- Ile jest pięć plus pięć?
Jasio przebiera rękami w kieszeniach i mówi:
- Jedenaście!
Mały Jasio pyta mamy:
- Mamo, po co ty się malujesz?
- Żeby ładnie wyglądać.
- A kiedy to zacznie działać?
Przychodzi Małgosia do babci z pytaniem:
- Babciu skąd się biorą dzieci?
Babcia zakłopotana:
- Małgosiu, Pan Bóg ma skrzyneczkę i kluczyk. Jeżeli rodzice
chcą mieć dzieci to Bóg otwiera skrzyneczkę tym kluczykiem i
wychodzą dzieci.
Za jakiś czas Małgosia zadowolona dzieli się sekretem:
- Babciu będę miała dzieci!
Na to babcia oburzona:
- Małgosiu tylko Pan Bóg ma kluczyk!
Małgosia na to:
- A Jaś ma wytrych!
- Jasiu, dlaczego wczoraj nie byłeś w szkole?
- Bo musiałem iść z krową do byka.
- A nie mógł tego zrobić twój ojciec?
- Nie, to musiał zrobić byk!
- Tatusiu, skąd ja się wziąłem na świecie? - pyta się Jaś
ojca.
- Bocian cię przyniósł.
- A ty skąd się wziąłeś?
- Mnie też bocian przyniósł.
- A babcię?
- Też.
Kilka dni później pani od polskiego zadała dzieciom
wypracowanie na temat: 'Opisz stosunki panujące w twojej
rodzinie'. Jaś zamiast wypracowania pisze jedno zdanie: 'Od
trzech pokoleń w naszej rodzinie nie było żadnych stosunków'.
Pewna dziewczynka postanowiła zrobić babci prezent i nagrać
jej na imieniny płytę z życzeniami. Stoi na ulicy i zatrzymuje
samochody. Zatrzymuje się facet i pyta:
- A gdzie ty jedziesz dziewczynko?
- Jadę do miasta nagrać babci płytę z życzeniami.
Facet wziął dziewczynkę, ale spodobała mu się więc wjechał
w krzaki, zdjął spodnie i mówi:
- No, to wiesz co masz robić?
A dziewczynka wzięła kut**a do ręki, dmuchnęła na niego dwa
razy i mówi:
- Kochana babciu....
Pani do dzieci w klasie:
- No to teraz wyjmiemy karteczki i piszemy klasówkę.
Na to Jasiu:
- Ja ci dam stara kur** klasówkę, jak ci przypie** to
zobaczysz. Pani z płaczem poleciała do dyrektora:
- Panie dyrektorze. Chciałam zrobić klasówkę, a Jasiek
powiedział, że mnie pobije.
- Taki mały, rudy?
- No, tak.
- Ooo! Ten to potrafi przyj**...
Na lekcji w moskiewskiej szkole pani przepytuje dzieci jak uczciły
rocznicę rewolucji październikowej. Sierjoża wraz z ojcem był
w fabryce i pomagał w wykonywaniu zadań ponadplanowych. Wania
wraz z mamą i tatą sadzili drzewa w parku. Wszystkie dzieci już
opowiedziały, tylko Sasza nie.
- No, Sasza pochwal się jak uczciliście tą rocznicę?
- Bawiliśmy się z tatą w Armię Czerwoną...
- To bardzo ciekawe, a co robiliście?
- Poszliśmy do sąsiadki. Tato ją zgwałcił, a ja ukradłem
zegarek.
Jasiu wychodzi z domu z karabinem i w hełmie.
- Jasiu, gdzie ty idziesz?
- A idę na wojnę, pozabijam paru Niemców i wrócę...
- Nie boisz się, że cię zabiją?
- Mnieee??? A za co???
Jasio krzyczy do ojca:
- Tato barometr spadł!!!
- O ile?
- O jakieś dwa metry...
Do przedszkola dla dzieci katolików oraz protestantów w
Irlandii przybył na rutynowe badania lekarz. Mały protestant
Johnny zauważył swoją koleżankę - katoliczkę Anne rozebraną
do naga, uważnie się jej przyjrzał, po czym skomentował:
- Nigdy bym nie przypuszczał, że różnice między
protestantami a katolikami są aż tak wielkie.
Pani na lekcji biologii pyta:
- Jasiu, powiedz mi ile pies ma zębów.
- Pies - odpowiada Jaś - ma cały pysk zębów.
- Nasza nauczycielka mówi sama do siebie, czy wasza też?
- Nie, nasza myśli, że jej słuchamy!
- Tato daj mi tysiąc złotych!
- Na co?
- Idę na mszę i potrzebuję na napiwek dla księdza!
Zdenerwowana mama do córeczki:
- Wiesz co się dzieje z małymi dziewczynkami, które nie zjadają
wszystkiego z talerza?! - mówi zdenerwowana mama.
- Wiem, pozostają szczupłe, zostają modelkami i zarabiają kupę
forsy.
Dumny ojciec do synka:
- Bocian przyniósł ci siostrzyczkę, chcesz ją zobaczyć?
- Później - pokaż mi najpierw bociana.
- Zabraniam ci używania brzydkich słów - strofuje ojciec syna.
- Ależ tato, tych słów używał Mikołaj Rej!
- Już więcej się z nim nie baw!
- Kaziu, dlaczego wnosisz to wiadro z wodą do sypialni?
- Bo tata prosił, żeby go o piątej po cichu obudzić...
- Aniu, czy temu chłopcu, z którym dziś byłaś na randce, cały
czas mówiłaś: "nie", tak jak ci kazałam?
- Tak, mamusiu!
- A co on ci proponował?
- Na przykład pytał:
"Czy nie przeszkadza ci, że cię tu dotknę?",
"Czy nie przeszkadza ci, że tu włożę paluszek?"...
- Od dziś będziemy liczyli na komputerach! - oznajmiła
nauczycielka.
- Wspaniale! Znakomicie!! - cieszą się uczniowie.
- No to kto mi powie, ile będzie pięć komputerów dodać
dwadzieścia jeden komputerów?
- Kaziu, jeśli powiem: "Jestem piękna", to jaki to
czas?
- Czas przeszły, proszę pani!
Nela nosi na łańcuszku miniaturowy samolocik. Krzysio przygląda
się uważnie.
- Podoba ci się mój samolocik?
- Owszem, ale raczej podziwiam lotnisko.
- Mamusiu, nasz sąsiad powiedział, że jesteś fajna babka, i
chętnie by cię zarżnął...
- Zerżnął synku, zerżnął...
Rozmawia dwóch przedszkolaków:
- Co to jest miłość francuska?
- To jest wtedy, gdy się całuje w te miejsca gdzie się robi
siku.
- Aha, to znaczy w muszlę, czy w sedes?
Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak
ksiądz czyta wypominki:
- Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja,
Teofila...
Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcię
za rękaw:
- Babciu, chodźmy stąd, bo on nas wszystkich zadusi!
Przychodzi Jasiu do domu ze szkoły i krzyczy:
- Mamo, mamo dzisiaj zrobiłem dobry uczynek.
- No to mów.
- Koledzy podłożyli pineskę szpicem do góry na krześle
nauczyciela. Już miał siadać kiedy ja odsunąłem krzesło.
Syn kończy osiemnaście lat. Ojciec daje mu w prezencie
cygarniczkę stwierdzając, że od tego momentu pozwala mu palić.
- Dziękuję tato, ale ja rzuciłem palenie dwa lata temu...
Policjant do małego chłopca palącego papierosa:
- Wcześnie zacząłeś palić!
- E tam wcześnie, już jedenasta!
Rozmowa między trzema dzieciakami w piaskownicy:
- A mój tatuś kupił mi za granicą siostsyckę!
- Mój miał mało pieniązków i kupił mi braciska w sklepie na
osiedlu.
- Buuu! - rozbeczał się trzeci - a my jesteśmy biedni i mój
tatuś wszystko musi robić sam!
Pani w szkole pyta się dzieci jakiej pasty do zębów używają.
Małgosia:
- Ja używam Colgate.
- A dlaczego?
- Bo to numer 1 na świecie...
- A ty Joasiu?
- Colodent, bo popieram polskie produkty.
- Bardzo dobrze...., a ty Jasiu jakiej używasz??
- Blend-a-med!
- A dlaczego?
- Bo po niej są twarde jaja!
- Jasiu, powiedz nam - pyta ksiądz na lekcji religii - co musimy
zrobić, aby otrzymać rozgrzeszenie?
- Musimy grzeszyć, proszę księdza - pada odpowiedź.
Pani pyta dzieci:
- Powiedzcie mi dzieci jakieś zwierzątko na A.
Jasio wstaje i mówi:
- A może to karp???
- Nie Jasiu, siadaj. No dobrze powiedzcie mi teraz zwierzątko na
B.
Jasio na to:
- Być może to karp???
- Jasiu za drzwi!!!
Jasio wychodzi.
- Powiedzcie mi teraz zwierzątko na C.
Nagle drzwi się otwierają i Jasio mówi:
- Czyżby to był karp???
Do sypialni rodziców wchodzi Jasio i chowa się za zasłonkę. W
tym samym czasie do sypialni wchodzą nadzy rodzice Jasia. Tata mówi:
- Kochanie zaczniemy od bułeczki czy od kiełbaski???
Jasio zza firanki:
- Może potrzebna musztarda???
Jasio przychodzi do domu. Mama krzyczy:
- Dlaczego masz takie brudne ręce?
- Bo bawiłem się w piaskownicy!
- Ale dlaczego masz czyste palce?
- Bo gwizdałem na psa!
Małgosia do Jasia po łóżkowych igraszkach:
- Wiesz co Jasiu? Jesteś lepszy niż tato.
- Wiem!
- Skąd?
- Mama mi mówiła...
Wchodzi pani do klasy i widzi, że Małgosia wychodzi zza firanki
i poprawia sobie spódniczkę. Po chwili wychodzi Jasio i podciąga
sobie rozporek. Pani pyta Jasia, co oni tam z Małgosią robili.
Jasio:
- Nie wiem, jak to się nazywa, ale to będzie moje hobby do końca
życia.
Jaś z Małgosią spacerowali sobie po parku. Była piękna
pogoda, po alejkach jeździły dzieci na rowerach, spacerowali
zakochani. A że była wiosna i w ogóle, nabrali ochoty na małe
bara-bara... Znaleźli odpowiednie miejsce, Małgosia położyła
się więc na trawie, na niej Jasio... Nagle Małgocha:
- Aaaaaaachhh!!!
- Tak ci dobrze Małgosiu?
- Nie, ale mi jakiś rower przejechał po szyi...
- Mamo, ile jest pasty do zębów w tubie?
- Nie mam pojęcia, syneczku.
- A ja wiem! Od telewizora do kanapy!
Pani w szkole do Jasia:
- Jasiu, twoje zachowanie jest skandaliczne!!! Jutro
przyprowadzisz ojca do szkoły!
Jasio na to:
- Ja nie mam ojca.
- A co mu się stało? - pyta zdziwiona nauczycielka.
- Walec go przejechał.
- No to niech przyjdzie matka.
- Matkę też przejechał walec.
- A dziadka masz? - powiedziała z odrobiną zwątpienia.
- Nie.
- Czy jego też przejechał walec?! - pytanie wykazywało nieomal
zdumienie.
- Tak.
- A babcie?!? - tu głos nauczycielki zaczął objawiać brak
nadziei na uzyskanie pomyślnej odpowiedzi.
- Też. - odpowiedział Jasiu.
- Ale chyba masz jakiegoś wujka czy jakąś ciocie którzy uniknęli
tej strasznej śmierci!??! - zapytała pełna zwątpienia, już
prawie nie wierząc, że Jasio jej ulży.
- Nie. - głos Jasia był tak samo spokojny jak na początku. -
Wszystkich przejechał walec.
- Biedny Jasiu! Co ty teraz zrobisz? - zaczęła się użalać
nad nim nauczycielka.
- Nic - odparł rezolutny Jasio. - Będę dalej jeździł walcem.
Idą sobie Jaś i Małgosia przez las na mszę. A że czasu mieli
dużo, więc się na chwilkę zatrzymali i bara-bara. Wreszcie
doszli i w te pędy do konfesjonału.
Jaś się spowiada:
- Raz zgrzeszyłem z Małgosią, jak szliśmy przez las...
Małgosia się spowiada (była druga w kolejce):
- Zgrzeszyłam z Jasiem dwa razy...
Ksiądz:
- Dwa? On mówił, że raz...
Małgosia:
- Ale on zapomniał, że my jeszcze będziemy wracać...
Przychodzi mały Jasio do sklepu, kładzie na ladzie wesz i ...
- Coca Colę poproszę!
Ale chłopczyku co ty rob...
- Za wsze Coca Cola! intonuje Jasio...
- Jasiu kim jest twój ojciec?
- On jest chory.
- Ale co on robi?
- Kaszle.
Co Jasiu robi w składzie przezerwatyw?
- Przygotowuje KINDER-Niespodzianki.
Pani na lekcji biologii do dzieci:
- Z czego składa się serce?
Jasiu:
- Z dwóch komór, z dwóch przedsionków i nóżek.
- Jasiu, serduszko ma nóżki?
- Słyszałem jak tata mówił w nocy: "No serduszko, rozłóż
nóżki"!
Jaś z Małgosią idą przez las. Nagle zauważyli w krzakach
kochającą się parę.
- Jasiu, co on jej robi? - pyta Małgosia.
- Mierzy jej temperaturkę... - odpowiada Jaś.
Idą dalej i widzą drugą parkę, trzecią, czwartą... Doszli
do polany.
- Jasiu, a może i ty zmierzysz mi temperaturkę? - proponuje
zalotnie Małgosia.
- No nareszcie, bo już mi rtęć po nodze cieknie...
Na wycieczce szkolnej w lesie Jasio pokazując palcem na czarne
jagody pyta nauczyciela:
- Co to jest proszę pana?
- Czarne jagody Jasiu.
- A dlaczego one są czerwone?
- Bo są jeszcze zielone!
Mała Kasia bawi się z dziećmi na plaży.
Przybiega do matki z płaczem:
- Mamo, jakieś dziecko uderzyło mnie w głowę!
- A kto to był, chłopiec czy dziewczynka?
- Nie wiem, bo było gołe!
Jasio dostał od cioci z zagranicy niezwykły upominek - aparat
do wykrywania kłamstw. Nazajutrz wraca ze szkoły i od progu woła:
- Dostałem piątkę z matmy!
Aparat:
- Piiip!
Mama strofuje synka:
- Nie kłam! Bierz przykład ze mnie. Gdy chodziłam do szkoły,
miałam same piątki!
Aparat:
- Piiip!
Ojciec dodaje:
- Bo wy macie teraz za dobrze i nie chce się wam uczyć. Gdy ja
chodziłem do szkoły...
Aparat:
- Piiip!
- Jasiu - pyta się pani - biorąc pod uwagę twoje lenistwo,
jakim zwierzęciem chciałbyś być?
- Wężem.
- A dlaczego?
- Bo leżę i idę...
- Proszę pani, ja się w pani chyba zakochałem - mówi
dwunastoletni Jasiu.
- Przykro mi Jasiu, ale ja nie lubię dzieci.
- A kto lubi, będziemy uważali.
- Powiedz mi, Jasiu - pytają małego chłopca - czy twoja matka
jest chora, że leży w łóżku?
A Jaś na to:
- Nie, tylko się boi, żeby ojciec łóżka na wódkę nie
sprzedał.
Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt. "Co mój tata
robi po pracy?". Pisze Jaś, syn milicjanta.
"Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji.
Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..."
W szkole na lekcji biologii, pani kazała dzieciom, aby dowiedziały
się w domu, co to jest penis. Jasio przychodzi do taty i pyta się:
- Tato, co to jest penis?
- Nie mogę ci powiedzieć, bo jesteś za młody.
- Ale pani w szkole kazała!
Tata chcąc nie chcąc wziął Jasia do pokoju, zdjął spodnie i
mówi:
- Patrz, to jest właśnie penis.
Jasio uśmiechnął się i po odrobieniu lekcji poszedł na
spotkanie z Małgosią.
Małgosia mówi:
- Nic nie mogłam z taty wyciągnąć. A ty Jasiu mógłbyś mi
powiedzieć?
Jasio odparł, że chętnie, wziął ją za rękę i poszedł z
nią w krzaki, zdjął spodnie i mówi:
- Patrz, to jest kutas, a penis jest to takie coś tylko że dwa
razy większe.
- Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że mam duże uszy!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nie kręć
tak głową, bo znowu będzie tornado.
Pani pyta dzieci, na czym śpią ich rodziny w domu. Dzieci
odpowiadają różnie, jedni na wersalkach, inni na tapczanach,
itd...
- A u was w domu Jasiu? - Pyta pani.
- No, ja to prose pani śpię na materacu, ale moi rodzice to
chyba na snurku...
- Jak to na sznurku? - dziwi się pani.
- Dokładnie nie wiem - mówi Jasio - ale słysałem rano jak
mamusia mówiła do tatusia: 'stary, spuszczaj się szybciej, bo
nie zdążysz do roboty...'
Przychodzi mały (8 lat) Jaś do szkoły, ma całą opuchniętą
i czerwoną twarz, pani się pyta:
- Co się stało Jasiu?
- Ooossss...
- No co się stało....
- Ooooosssssaaaaa...
- Co osa? Ugryzła cię?
- Nie, tato łopatą zabił!
Dzieci miały przynieść do szkoły rożne przedmioty związane
z medycyną. Małgosia przyniosła strzykawkę, Kasia bandaż, a
Basia słuchawki.
- A ty co przyniosłeś? - Pyta nauczycielka Jasia.
- Aparat tlenowy!
- Tak...? A skąd go wziąłeś?
- Od dziadka.
- A co na to dziadek?
- Eeeech... cheeee...
Mały Jasio pyta nauczycielkę:
- Plose pani, cy dzieci mogą mieć dzieci?
Nauczycielka odpowiada mu:
- Ależ Jasiu, co ty mówisz ?! To zupełnie niemożliwe!
Jaś odwraca głowę do Oli i mówi:
- No i cego się bois, głupia...
Jasio został dyscyplinarnie wyrzucony z przedszkola. Trafił do
innego. Pyta się tam znajomego:
- Można palić?
- Da się, spoko.
- Można pić wódę?
- Spoko, jak się podzielisz z wychowawcą to on nawet da szkło.
- A dziewice są?
- Czyś ty zgłupiał? Co ty? W ŻŁOBKU jesteś?
Idzie babcia, Jasio i Małgosia przez park. Jaś pyta babcię:
- Babciu skąd się biorą dzieci?
- No, bociany je przynoszą.
Małgosia do Jasia:
- Powiedz jej prawdę, bo umrze i nie będzie wiedziała.
Na lekcji polskiego w piątej klasie pan nauczyciel pyta się
uczniów czy znają znaczenie słowa "rarytas".
- No dzieci, powiedzcie co dla was jest rarytasem?
- Banany, pomarańcze - mówi Hania.
- Bułka z masłem i z szynką - mówi Stasiu.
- Tyłeczek szesnastoletniej dziewczyny - mówi Jasiu.
Pan nauczyciel wyrzucił go z klasy i kazał na drugi dzień
przyjść z ojcem. Na drugi dzień Jasiu przychodzi do klasy i
siada w ostatniej ławce.
- Jasiu, dlaczego przyszedłeś bez ojca i dlaczego siadasz w
ostatniej ławce?
- Bo tatuś powiedział, że jak dla pana tyłeczek
szesnastoletniej dziewczyny nie jest rarytasem, to pan jest pedał
i mam się od pana trzymać z daleka.
Pani do Jasia:
- Powiedz wierszyk.
Jasio:
"Morze, polskie morze,
Stoi w tobie dziewczę hoże.
A w tym morzu świsty, gwizdy,
Woda sięga jej do kolan."
- Jasiu, gdzie tu rym?
- Jak wody przybędzie, to i rym będzie...
Ojciec stale straszy swojego synka: "Jeszcze raz nie zjesz
owsianki, a powiem policji", "Jeszcze raz zobaczę
dziury w spodniach, pójdę na policję...". Mały Michał
ma tego dość. Zjawia się pewnego dnia w komisariacie z
rozbitym kolanem i pyta:
- Czy był tu mój tato?
- A o co chodzi?
- Czy skarżył, że rozdarłem spodnie?
Policjant trochę zdziwiony zorientował się szybko i mówi z uśmiechem:
- Tak, twój tato był tutaj.
- W takim razie, ja panu też coś powiem: mój tato w nocy pędzi
bimber w piwnicy!
Pani kiedyś w szkole ogłosiła konkurs na najładniejsze zdanie
z wyrazem ananas. Następnego dnia dzieci przynoszą i czytają
swoje zdania, a Jasio siedzi cichutko. W końcu pani mówi:
- No Jasiu, a może posłuchamy twojego zdania?
Na to Jasio otwiera zeszyt i zaczyna czytać:
- Wczoraj tatuś kupił całą skrzynkę jabłek. Sam je
wszystkie zjadł, ananas wypiął dupę.
Pani w szkole ogłosiła konkurs na wypracowanie z udziałem sfer
wyższych, o miłości, i w dodatku z wątkiem dramatycznym i
religijnym.
I Jasiu napisał to tak:
- O Boże, krzyknęła hrabina. Zaszłam w ciążę, ale nie wiem
z kim!
I wygrał.
Jasiu miał napisać zdanie złożone, które zawierać będzie
dwa wyrazy 'pięknie'. Myśli, myśli ...:
- Wieczorem Małgosia wróciła do domu i powiedziała że jest w
ciąży, a ojciec na to: 'pięknie, kur**, pięknie!
Była w szkole pogadanka o konieczności mycia ząbków przed
spaniem. Na drugi dzień pani chce sprawdzić, czy dzieci zapamiętały.
Wzięła do tablicy Jasia. I pyta:
- Jasiu, co trzeba zrobić przed spaniem.
Jasiu nic.
- No, drogie dziecko, podpowiem ci, a co takiego robią przed
spaniem twoi rodzice?
Jasiu, już w lepszym humorze, bo już zna odpowiedz, ale trochę
się waha...
- Pani wie. Ja wiem. Ale czy to jest temat dla pierwszej klasy?
Na lekcji matmy:
- Nowak, podaj liczbę dwucyfrową.
- 34.
- A jeśli przestawisz cyfry?
- Nie wiem.
- Siadaj. Kowalski, podaj liczbę dwucyfrową.
- 18.
- A jeśli przestawisz cyfry?
- Nie wiem.
- Jasiu, podaj...
- 33.
- Mamusiu, dzieci w szkole mówią, że dużo jem.
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko zjedz
zupkę, bo mi wanna potrzebna.
- Mamusiu dzieci w szkole mówią, że mam długie zęby!
- Nie, nie Jasiu. Nie przejmuj się, to nie prawda, tylko nic już
nie mów, bo mi podłogę rysujesz.
- Mamusiu, dzieci w szkole mówią mi, że mam duże okulary!
- Jasiu, nie przejmuj się, zdejmij je w przedpokoju, umyj ręce
i chodź na obiad.
Po jakimś czasie do domu wraca naprany ojciec i od progu woła:
- Cholera jasna, kto tu kolarkę w przedpokoju postawił!
Skarży się Jasiu mamie:
- Mamo, dzieci mówią że jestem wampirem.
- Nie przejmuj się i jedz szybciej ten barszczyk, bo ci
skrzepnie!
- Tato, daleko jest ta Ameryka?
- Nie godej tela, ino wiosłuj!
- Tato, znalazłem babcię!
- Tyle razy Ci mówiłem, żebyś nie kopał dołków w ogródku!
- Jasiu, nie obgryzaj paznokci - krzyczy mama.
- Jasiu, powtarzam nie obgryzaj paznokci.
- Jasiu, do cholery nie obgryzaj babci paznokci bo zamknę trumnę!
- Jasiu, dlaczego spóźniłeś się do szkoły?
- Bo pewnej pani zginęło 100 zł.
- I co? Pomagałeś szukać?
- Nie! Stałem na banknocie i czekałem aż odejdzie!
Nauczyciel polecił uczniom napisać wypracowanie na temat:
"Jak trzeba się uczyć?". Jasio napisał:
- Im więcej się człowiek uczy, tym więcej umie. Im więcej
umie, tym więcej zapomina. Im więcej zapomina, tym mniej umie.
Im mniej umie, tym mniej zapomina. Więc po co się uczyć?!.
- Dlaczego ciągle spóźniasz się do szkoły? - pyta
nauczycielka Jasia.
- Bo nie mogę się obudzić na czas...
- Nie masz budzika?
- Mam, ale on dzwoni wtedy, gdy śpię.
Jasio pisze wypracowanie. W pewnym momencie zwraca się do ojca:
- Tatusiu, czy mógłbyś mi podpowiedzieć jakieś zdanie o
katastrofie?
- W domu nie ma ani kropli wódki.
- Jasiu, podaj przykład jakiegoś zbiegu okoliczności.
- Mój ojciec ożenił się i moja matka wyszła za mąż dosłownie
w tym samym czasie.
Jasiu miał słabe oceny. Mama mówi więc do taty:
- Porozmawiaj z Jasiem po męsku, zobacz na jego oceny, przemów
mu do rozumu.
Ojciec pomyślał, wziął flachę i puka do Jasia:
- Mogę wejść?
- Wejdź tato, proszę.
- Przyszedłem pogadać - dziobniemy po kieliszku?
- Dobra.
Popili troszkę:
- Może zapalimy - mówi ojciec.
Jasiu zdziwiony:
- Dobra - zapalimy.
Po jakimś czasie ojciec:
- No to co? Może jakiś świerszczyk?
No i wyjął z rękawa świerszcza i oglądają, a Jasiu taki
zaczerwieniony, podniecony (wpływ alkoholu, papierosów no i w
ogóle z ojcem...)
- Tato, kto ma taaakie dziewczyny?
- PRYMUSI synu, prymusi.
W szkole na lekcji geografii pani pyta dzieci, w którym kraju
jest najcieplejszy klimat.
- W Rosji - odpowiada Jaś.
- Z czego to wnioskujesz? - pyta zdziwiona pani.
- Bo, proszę pani, do nas w styczniu znad Wołgi ciocia
przyjechała w trampkach.
Dzwoni Małgosia do Jasia i mówi:
- Mam dla ciebie niespodziankę Jasiu.
- Tak? Powiedz szybko co to.
- Wiesz jestem w ciąży.
- Bip bip bip, nie ma takiego numeru, bip bip bip, nie ma takiego
numeru.
Pani na lekcji polskiego prosi dzieci, aby ułożyły zdanie, w
którym będzie nazwa ptaka. Zgłasza się Jaś:
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak.
- No, może być. Ale zdania z dwoma ptakami już nie ułożysz.
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak i wyrżnął orła -
przyjmuje wyzwanie Jaś.
- A z trzema ptakami?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła i
puścił pawia.
- A z czterema ptakami, cwaniaczku?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła,
po czym puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa.
- A z pięcioma ptakami?
- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła,
po czym puścił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa i poszedł
dalej pić na sępa.
W przedszkolu pani pokazuje dzieciom obrazek i pyta się Jasia co
na nim widzi.
- Ogrodnik szczyna trawę.
- Ależ Jasiu. Nie mówi się szczyna trawę tylko ścina trawę
poza tym poprawniej jest kosi trawę. Siadaj!
Po chwili kolega Jasia krzyczy:
- Proszę pani! Jasiu kosi pod ławkę!
- Słuchaj Jasiu, zadam Ci zagadkę. W którym miejscu jajka są
najbardziej gorące? - pyta się kolega Jasia.
- Nie wiem.
- Na patelni, oczywiście!
- Eee, głupia zagadka.
- Dlaczego?
- Bo nie ma idioty, który by usiadł gołym tyłkiem na gorącą
patelnię.
- Spieprzajcie! - woła Jasio na stado kaczek. Słyszy to
katecheta i zwraca mu uwagę. Następnym razem Jasio już
grzecznie zwraca się do kaczek:
- Idźcie sobie stąd kaczuszki!
Znów słyszy to katecheta i mówi:
- No i widzisz jak spieprzają!
- Dzieci, co to jest? - pyta się nauczycielka biologii trzymając
w ręku wypchanego ptaka.
- To jest ptok - odpowiada Jaś.
- Ależ Jasiu, nie mówi się ptok, tylko ptak. A może wiesz,
jak ten ptak się nazywa?
- Sraka - odpowiada pojętny uczeń.
Małgosia po raz pierwszy dostała miesiączki. Przerażona
biegnie do Jasia i mówi, że jej krew leci. Jasio sprawę
potraktował poważnie.
- Rozbieraj się - mówi.
Obejrzał dokładnie.
- Ja tam ekspertem medycznym nie jestem, ale coś mi się widzi
Małgocha, że ci jaja urwało!
Mama wybrała się z 7-letnim Jasiem na spacer.
- Zobacz synku, pająk je biedronkę.
- A co to jest dronka mamusiu?
Skacowany sąsiad wraca do domu wieczorem. Żona nie chce go wpuścić,
a że chce mu się strasznie pić, puka do drzwi sąsiadów.
Otwiera mu ich mały synek, i mówi, że rodziców nie ma w domu.
Skacowany sąsiad prosi o szklankę wody. Chłopczyk przynosi mu,
a on wypija duszkiem. Prosi o następną. Malec przynosi, ale
tylko pół.
- Dlaczego tylko pół? Prosiłem o całą szklankę - dziwi się
sąsiad.
- Mały jestem. Do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko
wybrałem.
- Tatusiu, co to znaczy paranoja?
- Idź do kuchni i spytaj się siostry, mamy i babci, czy by się
oddały, gdyby jakiś facet dawał im za to 100 dolarów.
Po chwili synek wraca z kuchni.
- Siostra powiedziała, że zrobiła by to bez wahania, mama, że
za 200, a babcia to nawet za 50.
- Widzisz synu, mamy w domu 3 kur**, a brakuje nam pieniędzy. I
to jest właśnie paranoja.
- Tatusiu, dlaczego babcia się trzęsie?
- Nie gadaj tyle, tylko zwiększaj napięcie!
Siedzi berbeć w piaskownicy, podchodzi do niego drugi:
- Ile mas lat?
- Pięć.
- A palis?
- Palę.
- A pijes?
- Piję.
- A chodzis na dziewcynki?
- Niee.
- To mas ctery!
Córka do mamy:
- Mamo, dzieci przezywają mnie żyrafa. Czy to prawda, że mam długą
szyję?
- Ależ skąd... Zobacz przez tamten komin, czy tata już nie
wraca...
Rodzice mieli ochotę na bara-bara, ale nie chcieli żeby Małgosia
widziała, więc wysłali ją na balkon i kazali mówić co
widzi. Małgosia stoi na balkonie i opowiada:
- Jedzie pan na rowerze, idzie pani z zakupami, o jakaś
dziewczynka stoi na balkonie, pewnie jej rodzice też się
pie***olą.
- Ten rysunek jest bardzo dobry - mówi nauczycielka do ucznia. -
Przyznaj się, kto ci go zrobił - ojciec, czy matka?
- Nie wiem, ja już spałem.
- Co ty przyniosłeś w tym futerale na skrzypce? - dziwi się
nauczycielka muzyki - Przecież to pistolet maszynowy!!!
- Ale heca, ojciec poszedł robić skok na bank ze skrzypcami...
- Tatusiu, dlaczego my tak późno przyszliśmy do tego sklepu na
zakupy?
- Nie gadaj tyle, piłuj kłódkę...
- Tatusiu, czy mama na pewno wraca tym pociągiem?
- Nie gadaj tyle, tylko rozkręcaj szybciej szyny.
- Jasiu, gdzie twój tatuś?
- Wyjechał w ważnej sprawie służbowej na 6 miesięcy, ale jak
będzie się dobrze sprawował, to wróci wcześniej.
- Wiesz mamo, Kazio wczoraj przyszedł brudny do szkoły i pani
go za karę wysłała do domu!
- I co pomogło?
- Tak, dzisiaj cała klasa przyszła brudna.
Jaś zrobił nauczycielce kawał. Narysował na jej stoliku muchę.
A zrobił to tak doskonale, że nauczycielka długo tłukła
gazetą w blat zanim zorientowała się w czym rzecz. Rozzłoszczona
kazała przyjść jego ojcu do szkoły. Ten wysłuchał w spokoju
historii którą opowiedziała nauczycielka.
- Proszę pani to jeszcze nic. Jak w zeszłym tygodniu ten gówniarz
narysował na płocie gołą babę, to jeszcze dzisiaj wyciągam
drzazgi z przyrodzenia.
W szkole u Jasia było malowanie. Pani nauczycielka w ramach zajęć
z plastyki chciała sprawdzić, czy dzieci mają zmysł
plastyczny. Więc pyta się dzieci jak by pomalowały klasę.
Dzieci opowiadają swoje wizje klasy po malowaniu. Doszło do
Jasia , więc mówi:
- W zasadzie to podoba mi się tak jak jest, tylko tu na środku
ściany pierd****bym szlaczek.
Po tych słowach nauczycielka złapała się za głowę i mówi
do Jasia:
- Jasiu jutro widzę cię tu z ojcem.
Na drugi dzień Jasiu przychodzi do szkoły z ojcem. Nauczycielka
zrelacjonowała mu więc treść wczorajszej lekcji:
- ... i na końcu mówi, że na środku ściany pierd****by
szlaczek.
Ojciec popatrzył na Jasia i mówi:
- Ależ Jasiu, to by ch*.*owo wyglądało!
Rodzinka je spokojnie obiadek, aż tu nagle wpada Jasiu i drze
japę:
- Mamo, babciu, siostro, Tatuś się powiesił na poddaszu.
Wszyscy rzucają łyżki i talerze i pędza po schodach na górę,
a Jasiu spokojnie:
- Prima apirilis...
No to wszyscy wielkie - UFFFFF.
A Jasiu kończy:
- ... bo w piwnicy.
Jaś mówi do Małgosi:
- Małgosiu, chodź skoczymy na numerek.
- Oj, nie Jasiu, bo zajdę w ciążę.
- Nie martw się, ja coś zaradzę.
Skoczyli na numerek po czym Małgosia mówi:
- No to teraz radź.
Jasio wziął palnik acetylenowy wypalił Małgosi gdzie trzeba,
polał kwasem, wywiercił wiertarką, wysadził dynamitem, polał
ropą naftową i podpalił.
- Gotowe!
- A jak mimo tego zajdę?
- No to jak już się urodzi, to nazwiemy go Mac Gyver...
Jasiu po wakacjach przychodzi do szkoły. Pani się pyta:
- No, Jasiu...
- Nie Jasiu, tylko John!
- Więc dobrze, John, gdzie spędziłeś wakacje?
- W Ameryce.
- O, ładnie, a co ty tam robiłeś?
- Ano, leżałem na werandzie, szedłem na śniadanie, znowu leżałem
na werandzie, szedłem na obiad...
- Ale to chyba było nudno?
- Ależ skąd?
- No dobrze... A może ty Małgosiu powiesz nam gdzie...
- No, no, ja nie jestem Małgosia, tylko Veranda.
Idą trzy dziewczyny przez podwórko, 12, 13 i 14-latka. 12-latka
pokazuje na białą plamę na ziemi i mówi:
- Zobaczcie, ktoś rozlał mleko!
13-latka powąchała i mówi:
- To nie mleko, to sperma!
14-latka polizała i mówi:
- Na dodatek nie z naszego podwórka...
Przy stole rodzinka zjada w ciszy i skupieniu obiadek. Nie
rozmawiają ze sobą ze względu na to, żeby nie robić przykrości
synkowi, który od urodzenia nic nie mówi. W pewnej chwili synek
zatrzymuje rękę z widelcem w pół drogi do ust i mówi:
- A gdzie kompocik?
W tym momencie rodzina znieruchomiała z zaskoczenia. Po dłuższej
chwili mamusia mówi przez łzy szczęścia:
- Synku! Odezwałeś się, przecież ty nic nie mówiłeś!
A synek:
- No ale zawsze był kompocik.
- To jest prawdziwy raj - zauważa matka podczas pikniku za
miastem.
- To prawda - odzywa się synek - obok w krzakach widziałem
nawet Adama i Ewę!
- Mamo, dziś na lekcji pan od matematyki pochwalił mnie!
- To bardzo ładnie, a co powiedział?
- Że wszyscy jesteśmy idiotami, a ja - największym!
- Babciu, jak ci smakował cukierek?
- Bardzo dobry.
- Dziwne! Ania go wypluła, pies go wypluł, a tobie smakował...
Jaś do Małgosi:
- Małgoś, chodź cię bzyknę!
- Nie mogę, mam okres.
- Ej Małgoś, ty ciągle z tą szkołą!
Mówi Jaś do tatusia:
- Czy mogę iść na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero będziesz mógł jak dorośniesz i będziesz miał
do pępka.
Mija rok.
- Tatusiu. Czy mogę iść do kina na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero pójdziesz jak będziesz miał do pępka.
Za rok sytuacja powtarza się.
- Tatusiu. Czy mogę iść na film od 18 lat?
- Nie. Dopiero jak będziesz miał do pępka.
Na to Jaś chwyta swoją męskość, przekłada przez ramię i próbuje
dociągnąć do pępka...
- O kurde, jeszcze mi trochę brakuje.
- Tato, dlaczego ty masz 4 guziki przy rozporku, a ja tylko 2?
- Bo ty masz małego ptaszka, a ja większego.
Malec zobaczył księdza w sutannie i woła:
- Tato! Ksiądz to chyba ma orła!
Nauczyciel na lekcji polskiego pyta się Stasia:
- Jaki to czas? Ja się kąpię, ty się kąpiesz, on się kąpie...
- Sobota wieczór, panie profesorze.
- Mamo, mamo, ja już nie chcę braciszka!
- Zamknij się gówniarzu! Będziesz jadł co ci ugotuję!
Pani w szkole pyta dzieci, jakie rzeczy można zjeść. Uczniowie
wymieniają różne smakołyki: owoce, warzywa, słodycze itp.
Pani pyta się w końcu Jasia:
- A ty Jasiu, co nam powiesz?
- Ja myślę, że można zjeść lampę.
- Co ty, jak to? Skąd ten pomysł?
- Bo kiedyś jak rodzice leżeli już w łóżku, mama powiedziała
do taty: "Zgaś lampę, to wezmę do buzi"...
W czasie zjazdu absolwentów stary profesor pyta dawnego ucznia:
- A ty Jasiu, ile masz dzieci?
- Ośmioro! - odpowiada z dumą były uczeń.
- No, tak - mruczy nauczyciel - W klasie też nigdy nie uważałeś.
Mały chłopiec płacze na ulicy.
- Co się stało, synku? - pyta starsza pani.
- Mama dała mi pieniądze na chleb i mleko, a ja je zgubiłem.
Teraz na pewno dostanę lanie...
- Masz tu pieniądze na chleb i mleko i już nie płacz - starsza
pani głaszcze chłopca po głowie i odchodzi.
Chłopiec biegnie na róg ulicy do dwóch koleżków i woła:
- Jeszcze trzy takie i możemy iść do kina!
Ojciec do dorastającej córki:
- Z kim całowałaś się dzisiaj w parku?
- W którym parku, tatusiu?