Sêdzia:
- Czy oskar¿ony ma jeszcze co¶ do powiedzienia na swoj± obronê?
- Wysoki S±dzie, proszê mi daæ czas do namys³u...
- Dobrze, dajê panu piêæ lat.
- Dlaczego nie p³aci pan alimentów?
- Wysoki S±dzie, nie mam z czego. Moja druga ¿ona nie chce i¶æ do pracy!
Oskar¿yciel do oskar¿onego:
- A wiêc by³ pan ju¿ kilkakrotnie karany?
- Dlaczego nikt teraz nie dba o piêkno polskiego jêzyka? Nie lepiej by³oby zapytaæ: "A wiêc by³ pan ju¿ kilkakrotnie wypuszczany na wolno¶æ?"
Prokurator do oskar¿onego, u którego w kieszeni znaleziono srebrne sztuæce:
- Mówi pan, ¿e ich nie ukrad³? Wiêc sk±d siê wziê³y w pañskich kieszeniach?
- Zawsze noszê je przy sobie, bo w domu nie mam kredensu!
- Czy oskar¿ony by³ ju¿ karany?
- Tak, za konkurencjê.
- Za konkurencjê siê nie karze. Co oskar¿ony konkretnie robi³?
- Takie same banknoty, jak mennica pañstwowa.
Podczas rozprawy sêdzia pyta:
- Dlaczego oskar¿ony przez trzy kolejne noce w³amywa³ siê do tego samego domu towarowego?
- Pierwszej nocy ukrad³em sukniê dla ¿ony. Potem musia³em j± dwukrotnie wymieniaæ...
Oskar¿ony nie przyznaje siê do winy i sk³ada na sali s±dowej nieprawdziwe, zawi³e wyja¶nienia. W koñcu sêdzia nie wytrzymuje:
- Oskar¿ony pewnie uwa¿a, ¿e jeste¶my g³upcami?
- Z uwagi na wysoki szacunek dla Wysokiego S±du nie o¶mielam siê zaprzeczaæ.
Sêdzia:
- Ostrzegam ¶wiadka, aby mówi³ tylko to, co widzia³ na w³asne oczy, a nie to, co s³ysza³ od innych. Kiedy pan siê urodzi³?
- Niestety, tego nie mogê powiedzieæ, Wysoki S±dzie. Wszystko, co o tym wiem, s³ysza³em od innych...
Sêdzia do oskar¿onego:
- Pañska ¿ona twierdzi, ¿e pobi³ j± pan przed tygodniem po¶ród ciemnej nocy.
- Wysoki S±dzie! Przed miesi±cem skar¿y³a siê, ¿e pobi³em j± w bia³y dzieñ, a teraz znów twierdzi, ¿e pobi³em j± w nocy. W takim razie, do cholery, kiedy mam j± biæ?
- Gdzie ¶wiadek pracuje?
- Chwilowo nigdzie, Wysoki S±dzie. Mam piêcioro dzieci...
- Nie pytam ¶wiadka o to, co robi w wolnym czasie, tylko o miejsce zatrudnienia!
Trzej panowie otrzymali wezwanie do s±du o ustalenie ojcostwa. Na korytarzu s±dowym umówli siê, ¿e wszyscy przyznaj± siê do ojcostwa i w ten sposób postawi± sêdziego w k³opotliwej sytuacji. Sêdzia wzywa pierwszego z nich.
- Czy przyznaje siê pan do ojcostwa?
- Tak, Wysoki S±dzie.
- Wo¼ny! Proszê tamtym dwóm panom powiedzieæ, ¿e ich zeznania s± ju¿ zbêdne.
Po wielu latach ¶ledztwa oskar¿ony staje wreszcie przed s±dem. Sêdzia zaczyna przes³uchanie:
- Nazwisko oskar¿onego?
- Pan sêdzia pyta na serio, czy dla jaj? Przecie¿ Pan Sêdzia od kilku lat zapoznaje siê z moim aktem oskar¿enia i jeszcze pan nie zapamiêta³ mojego nazwiska?
Sêdzia do oskar¿onego:
- Kiedy po raz ostatni wypuszczano pana z wiêzienia, s±dzi³em, ¿e ten d³ugi okres ograniczenia wolno¶ci bêdzie dla pana porz±dn± nauk±, a pan znów tu jest!
- Cz³owiek nigdy nie ma do¶æ nauki, Panie Sêdzio!
Na salê s±dow± wpadaj± zdyszani, bardzo spó¼nieni biegli rzeczoznawcy. Sêdzia prowadz±cy rozprawê pyta:
- Czy panowie biegli?
- Nie, przyjechali¶my taksówk±!
Sêdzia zwraca siê do ¶wiadka:
- Stan cywilny?
¦wiadek westchnê³a. Protokolant zapisa³: "niezamê¿na". Nastêpnemu ¶wiadkowi, mê¿czy¼nie w ¶rednim wieku sêdzia zada³ to samo pytanie. ¦wiadek westchn±³, a protokolant zapisa³: "¿onaty".
- Oskar¿ony za ka¿dym razem zapewnia s±d, ¿e jest ³agodny jak baranek, a po odsiedzeniu wyroku znów bije ¿onê.
- Bo ona wszystkim opowiada, ¿e siê nad ni± znêcam!
- Czy oskar¿ony dokona³ w³amania w sposób, jaki przed chwil± zademonstrowa³em?
- Nie Wysoki S±dzie, ale pañska metoda jest znacznie lepsza!
- Dokona³ pan kradzie¿y po pijanemu, w bia³y dzieñ?
- Tak, Wysoki S±dzie. Wieczorem i na trze¼wo, to ja siê bojê wychodziæ z domu...
Sêdzia do oskar¿onego:
- Je¶li oskar¿ony powie, gdzie ukry³ ³up, wyrok bêdzie ³agodniejszy.
- Ale¿ Wysoki S±dzie! To zakrawa na szanta¿!
- Dlaczego oskar¿ona udusi³a mê¿a rêcznikiem?
- A czy Wysoki S±d, gdyby by³ zdenerwowany jak ja, mia³by czas na szukanie sznurka?
Klient pyta obroñcê:
- Ile potrwa moja rozprawa?
- Dla mnie dwie godziny, a dla pana co najmniej dwa lata...
Jasio widzi, jak ojciec przebiera siê w sêdziowsk± togê.
- Tato, dlaczego zak³adasz damski strój?
- Bo zaraz bêdê du¿o mówi³...
- Czy oskar¿ony przyznaje, ¿e obecnego tu policjanta nazwa³ "drewnianym ³bem"?
- Nie. Powiedzia³em tylko, ¿e na wystruganie jego g³owy zmarnowano sporo dobrego drewna.
- Czy oskar¿ony mia³ wspólnika podczas kradzie¿y?
- Nie, Wysoki S±dzie. Teraz tak trudno o uczciwego wspólnika.
- Oskar¿ony znowu tutaj? - dziwi siê sêdzia. - Czy¿by zapomnia³ pan ju¿ co mówi³em ostatnim razem, ¿e niechcia³bym siê tu wiêcej z panem spotkaæ?
- Nie zapomnia³em, Panie Sêdzio, ale policjant nie chcia³ mi uwierzyæ!
- Co oskar¿ony powiedzia³ w chwili aresztowania?
- Czy mam powtórzyæ tak¿e wyrazy nieprzyzwoite?
- Nie, proszê je pomni±æ.
- To ja nic nie powiedzia³em Wysoki S±dzie.
Podczas rozprawy sêdzia zwraca siê do publiczno¶ci na sali:
- Proszê o spokój! Kto bêdzie siê zbyt g³o¶no zachowywa³, bêdzie musia³ st±d wyj¶æ!
Na te s³owa oskar¿ony zacz±³ krzyczeæ...
- Dlaczego oskar¿ony ukrad³ samochód?
- Bo nie chcia³em spó¼niæ siê do pracy.
- A nie móg³ oskar¿ony jechaæ autobusem?
- Nie, na autobus nie mam prawa jazdy.
- Wysoki S±dzie! - broni siê oskar¿ony o prowadzenie samochodu w stanie nietrze¼wym. - Ja nie by³em pijany, tylko by³em w stanie zatrucia alkoholem etylowym.
- Dobrze. Wobec tego nie ska¿ê pana na dwa tygodnie aresztu, tylko na 14 dni.
- Na jakiej podstawie twierdzi pan, ¿e podejrzany by³ pod wp³ywem alkoholu?
- Bo widzia³em, jak wszed³ do budki telefonicznej, a po chwili wyszed³ i awanturowa³ siê, ¿e winda nieczynna...
Prokurator przes³uchuje niepe³noletni± dziewczynê:
- Z kim pani jest w ci±¿y?
- Z Adamem.
- A nazwisko?
- Tak blisko, to my¶my siê nie znali.
¦wiadek gmatwa siê w zeznaniach. Zirytowany sêdzia pyta:
- Czy ¶wiadek wie, co mo¿e dostaæ za fa³szywe zeznania?
- Oczywi¶cie! Oskar¿ony obieca³ mi motocykl!
- Dlaczego oskar¿ony ukrad³ samochód bêd±cy cudz± w³asno¶ci±?
- Bo by³em tak pijany, ¿e ba³em siê wsi±¶æ do swojego!
- Wiêc oskar¿ony potr±ci³ pani± na przej¶ciu dla pieszych? W co zosta³a pani uderzona?
- Jakby to powiedzieæ... Gdybym by³a samochodem, mia³abym w tym miejscu tylne ¶wiat³a...
Znany uwodziciel przegra³ w s±dzie sprawê o ustalenie ojcostwa i zas±dzono mu sp³atê alimentów. Wychodz±c z s±du mówi³ do adwokata:
- Có¿ to za sprawiedliwo¶æ? Wytoczyli mi sprawê o ustalenie ojcostwa, a krew pobrali z palca!
Sêdzia do oskar¿onego:
- W ci±gu tygodnia dokona³ pan a¿ siedmiu w³amañ.
- Tak Wysoki S±dzie. Proszê jednak wzi±æ pod uwagê, ¿e z³odziej nie ma wolnych sobót ani niedziel...
Co to jest ³awa przysiêg³ych?
- Towarzystwo decyduj±ce o tym, która ze stron ma lepszego adwokata.
- Czy pozwany przyznaje, ¿e nazwa³ tego pana "os³em, durniem, ³obuzem, idiot± i cymba³em"?
- Nie, Wysoki S±dzie. Zapomnia³em go nazwaæ cymb³em, ale by³em wtedy bardzo zdenerwowany...
Do¶wiadczony adwokat udziela rady pocz±tkuj±cemu koledze:
- Pamiêtaj, ¿eby w s±dzie przemawiaæ jak najd³u¿ej. Im d³u¿ej bêdziesz mówi³, tym d³u¿ej twój klient bêdzie na wolno¶ci.
- Wysoki S±dzie, ja tego nie ukrad³em!
- Czy oskar¿ony ma alibi?
- S³ucham?
- Czy oskar¿onego w tym czasie kto¶ widzia³?
- Na szczê¶cie nie, Wysoki S±dzie!
- Niech oskar¿ony powie jak dosz³o do tego, ¿e wszed³ pan w posiadanie z³otego zegarka.
- To przez moje zami³owanie do towarzystwa. Idê sobie ulic±, zegarek te¿ idzie... No to dalej poszli¶my ju¿ razem!
Adwokat rozmawia ze swoim klientem:
- Proszê mi uwierzyæ, zrobi³bym wszystko, ¿eby pana jako¶ z tego wyci±gn±æ!
- Tak? W takim razie niech pan we¼mie winê na siebie!
- Wysoki S±dzie, jestem niewinny!
- Wszyscy tak mówi±.
- No widzi pan, Panie Sêdzio! Skoro wszyscy tak mówi±, to musi to byæ prawd±!
Sêdzia pyta oskar¿onego:
- Czy by³ pan ju¿ karany?
- Tak. Jeden raz, dziesiêæ lat temu.
- I potem ju¿ ani razu?
- Ani razu.
- A co przez te dziesiêæ lat oskar¿ony robi³?
- Siedzia³em w wiêzieniu...
- Wysoki S±dzie! - apeluje obroñca. - Przy ocenie czynu oskar¿onego proszê wzi±æ fakt, ¿e niedos³yszy.
- A co to ma wspólnego z dokonanymi przez niego kradzie¿ami?
- To proste. On nie s³yszy g³osu sumienia!
- Czy oskar¿ony chce co¶ powiedzieæ przed wydaniem wyroku?
- Nie, Wysoki S±dzie. To co mia³em powiedzieæ, oznajmi³ mój adwokat. A to, czego nie chcia³em - prokurator.
Kto to jest adwokat?
- Cz³owiek, który w¶ród uczciwych ludzi zgin±³by z g³odu.
Kura za kradzie¿ skazana zosta³a na zap³acenie wysokiej grzywny. Po wydaniu wyroku zwraca siê do sêdziego:
- Nie mam tyle pieniêdzy, ¿eby zap³aciæ grzywnê. Poniewa¿ jednak mam zamiar znie¶æ wkrótce kilka jaj, czy zamiast p³aciæ grzywnê mog³abym to odsiedzieæ?
Sêdzia pyta oskar¿onego:
- Pañski zawód?
- Akrobata.
Sêdzia szepcze co¶ do siedz±cego obok drugiego sêdziego i po chwili wo³a:
- Wo¼ny! Proszê pozamykaæ wszystkie okna!
Zawali³ siê dom. Przed s±dem zeznaj±: ceg³a, piasek i cement.
- Jestem niewinna - mówi ceg³a.
- Ja nie bêdê sypa³ - mówi piasek.
- A ja w tej sprawie nie mogê nic powiedzieæ - zeznaje cement - poniewa¿ mnie na tej budowie nie by³o...
- Oskar¿ony o godzinie trzeciej nad ranem dosta³ siê do mieszkania s±siada. Co oskar¿ony tam robi³?
- By³em pijany i s±dzi³em, ¿e to moje mieszkanie.
- Ale dlaczego, gdy nadesz³a gospodyni schowa³ siê pan przed ni± w kuchni?
- Bo my¶la³em, ¿e to moja ¿ona!
Sêdzia do oskar¿onego:
- Jak panu nie wstyd!? Ukrad³ pan rower, który sta³ oparty o mur cmentarza!
- To w³a¶nie mnie zdziwi³o, Wysoki S±dzie. My¶la³em, ¿e w³a¶cicielowi nie bêdzie ju¿ potrzebny!
Obroñca pyta ¶wiadka:
- Czy z³odziej ca³kowicie opró¿ni³ wszystkie pañskie szuflady?
- Nie, zostawi³ trochê drobnych monet.
Obroñca:
- Wysoki S±dzie, to nie by³ mój klient. On by niczego nie zostawi³!
W s±dzie przes³uchiwany jest przypadkowy ¶wiadek gwa³tu.
- Czy widzia³a pani ten incydent?
- Nie. Kiedy spojrza³am w tamt± stronê, oskar¿ony ten incydent ju¿ schowa³...
W s±dzie odbywa siê proces recydywisty. W pewnej chwili g³os zabiera sêdzia:
- Mamy dowody na to, ¿e jest pan notorycznym przestêpc±. W jakim towarzystwie oskar¿ony siê obraca³, skoro sta³ siê zdemoralizowanym, cynicznym i na wskro¶ zepsutym cz³owiekiem?
- Przecie¿ Wysoki S±d wie, ¿e od m³odo¶ci mam do czynienia z sêdziami i adwokatami!
Podczas rozprawy s±dowej obroñca oskar¿onego w swoim d³ugim wyst±pieniu kilka razy wraca do tego samego w±tku.
- Panie mecenasie - przerywa mu wreszcie sêdzia - ju¿ to pan mówi³ kilka razy!
- Wiem. Ja tylko sprawdzam, czy pan sêdzia nie ¶pi.
- Niech oskar¿ony powie, jak zmar³a pana pierwsza ¿ona.
- Zatru³a siê grzybkami.
- A druga ¿ona?
- Zatru³a siê grzybkami.
- A trzecia?
- Utopi³em j±.
- Dlaczego?
- Nie lubi³a grzybków!
- I niczego pani nie podejrzewa³a, kiedy oskar¿ony prowadzi³ pani± do ciemnego parku?
- Podejrzewa³am, Wysoki S±dzie, ale nie przysz³o mi do g³owy, ¿e mo¿e mi zerwaæ z rêki bransoletkê i uciec!
- Wysoki S±dzie! ¯±dam, aby rozprawa odby³a siê przy drzwiach zamkniêtych!
- Dlaczego?
- Bo na sali jest przeci±g.
Przed s±dem zeznaje ³ysy ¶wiadek:
- ... I kiedy zobaczy³em oskar¿onego z zakrwawionym no¿em w rêce, w³osy zje¿y³y mi siê na g³owie!
- Uprzedzam pana - przerywa sêdzia - ¿e zeznaje pan pod przysiêg±!
- Dlaczego ¶wiadek, kiedy wybuch³a bójka, nie pospieszy³ na pomoc poszkodowanemu?
- Bo w tamtym momencie, Wysoki S±dzie, nie wiedzia³em jeszcze który z nich bêdzie poszkodowany...
Przed s±dem dla nieletnich staje m³ody ch³opak.
- Czy kiedy w³amywa³e¶ siê do sklepu nie pomy¶la³e¶ choæby przez chwilê o matce, ojcu?
- Owszem, Wysoki S±dzie, ale nie natrafi³em na nic, co mog³oby im przypa¶æ do gustu...
Sêdzia do kobiety-¶wiadka:
- Ile ¶wiadek ma lat?
- Dwadzie¶cia dziewiêæ... Nie! Trzydzie¶ci trzy!
- Dobrze, dobrze. Proszê powiedzieæ ile pani mia³a trzydzie¶ci lat temu?
- Czy oskar¿ony nie zdawa³ sobie sprawy z tego, ¿e przestêpstwo nie pop³aca?
- Zda³em sobie sprawê dopiero teraz, Wysoki S±dzie, kiedy dosta³em rachunek od mojego obroñcy...
Klientka sklepu samoobs³ugowego odpowiada przed s±dem za kradze¿ artyku³ów spo¿ywczych.
- Wysoki S±dzie, dzia³a³am pod wp³ywem lektury.
- Powie¶ci kryminalnej?
- Nie, ksi±¿ki kucharskiej. Tam przy ka¿dym przepisie jest napisane: "We¼ kilo m±ki, we¼ kilo cukru, we¼ kostkê mas³a"... No to bra³am!
Przed ³aw± sêdziowsk± staje kolejny ¶wiadek - m³oda kobieta. Sêdzia pyta:
- Zamê¿na?
- Nie.
- Panna?
- A gdzie tam!
- A wiêc wdowa?
- Uchowaj Bo¿e!
- No wiêc co?
- Zarêczona!
Po wygranej sprawie w s±dzie klient zwierza siê adwokatowi:
- Kilka dni temu wys³a³em sêdziemu skrzynkê koniaku.
- Przecie¿ to przekupstwo! Gdybym by³ na jego miejscu, na pewno przegraliby¶my tê sprawê!
- Ale ja wys³a³em ten koniak w imieniu naszego przeciwnika!
- Wysoki S±dzie, Bóg mi ¶wiadkiem, ¿e jestem niewinny!
- Za pó¼no, lista ¶wiadków jest ju¿ zamkniêta!
Przed s±dem staje w³óczêga posiadaj±cy bardzo gêst±, czarn± brodê. W pewnym momencie procesu sêdzia stwierdza:
- Mam wra¿enie, ¿e pañskie sumienie jest tak czarne, jak pañska broda!
- Je¶li s±dziæ wed³ug brody - ripostuje w³óczêga - to Pan Sêdzia nie ma wcale sumienia!
- Wiêc oskar¿ony twierdzi, ¿e zabi³ ¿onê gazet±? A co w niej by³o?
- Nie wiem, nie czyta³em...
- Oskar¿ony! Ukradli¶cie poszkodowanemu ubranie, w czasie gdy k±pa³ siê w jeziorze. Co mo¿ecie powiedzieæ na swoje usprawiedliwienie?
- Wysoki S±dzie, w tym miejscu nie mo¿na siê k±paæ!
W³óczêga staje przed s±dem za w³amanie do sklepu z odzie¿± i kradzie¿ eleganckiego garnituru. Sêdzia pyta:
- Dlaczego oskar¿ony to zrobi³?
- Wysoki S±dzie, przecie¿ nie wypada³o mi stawiæ siê na rozprawê w moich codziennch ³achmanach...
Sêdzia:
- Na pierwszej rozprawie zezna³ pan, ze oskar¿ony uderzy³ pana dwa razy. Teraz pan twierdzi, ¿e zosta³ uderzony cztery razy. Jak to mo¿liwe?
- Po ostatniej rozprawie widzia³em siê z oskar¿onym jeszcze raz.
- Dlaczego oskar¿ony ukrad³ w sklepie rolkê papieru toaletowego?
- To by³o silniejsze ode mnie! Nie mog³em siê powstrzymaæ...
Oskar¿ony o kradzie¿ sk³ada wyja¶nienia:
- Rzeczywi¶cie wynios³em ze sklepu wódkê, konserwy i kie³basê, ale proszê zwróciæ uwagê na fakt, i¿ s± to artyku³y pierwszej potrzeby.
- A wiêc ustalono, ¿e oskar¿ony uderzy³ poszkodowanego dwa razy piê¶ci± w twarz. Czy oskar¿ony chce co¶ jeszcze dodaæ?
- Nie, Wysoki S±dzie. S±dzê, ¿e to mu w zupe³no¶ci wystarczy.
Przed s±dem dla nieletnich staje m³odzieniec przy³apany na kradzie¿y. Sêdzia zwraca siê do jego ojca:
- Pañski syn ju¿ trzeci raz staje przed s±dem. Powinien pan go uczyæ, jak nale¿y postêpowaæ.
- Ja go uczê, Wysoki S±dzie, ale ten dureñ za ka¿dym razem daje siê z³apaæ!
Oskar¿ona zapytana w s±dzie ile ma lat, odpowiada:
- Trzydzie¶ci osiem.
Sêdzia zdziwiony:
- Piêæ lat temu mówi³a pani to samo.
- Wysoki S±dzie, ja nigdy nie zmieniam zeznañ!